Adam Niedzielski brutalnie pobity w Siedlcach: Relacja byłego ministra zdrowia

Adam Niedzielski brutalnie pobity w Siedlcach: Relacja byłego ministra zdrowia

W minioną środę, 27 sierpnia, nieoczekiwane wydarzenie wstrząsnęło Siedlcami, kiedy to były minister zdrowia, Adam Niedzielski, padł ofiarą brutalnego ataku. Polityk, który natychmiast znalazł się pod opieką medyczną w szpitalu, podzielił się swoimi przeżyciami w rozmowie z dziennikiem „Super Express”. Sprawcy napaści, jak poinformowała policja, sami zgłosili się na komisariat.

Policyjne działania po ataku

Do incydentu doszło około godziny 15:00 przed jednym z lokali gastronomicznych przy ulicy Armii Krajowej. Podinspektor Katarzyna Kucharska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu ujawniła, że funkcjonariusze natychmiast przystąpili do działań, zabezpieczając m.in. nagrania z monitoringu. Identyfikacja uczestników napaści była kwestią czasu, dzięki czemu policja szybko ustaliła ich dane personalne i miejsce pobytu. Ostatecznie, obaj mężczyźni, w wieku 35 i 39 lat, wieczorem zgłosili się na posterunek, będąc pod wpływem alkoholu.

Relacja z dramatycznego popołudnia

Adam Niedzielski szczegółowo opisał przebieg zdarzenia. Po zakończeniu spotkań biznesowych postanowił wraz z przyjaciółmi odwiedzić jedną z siedleckich restauracji. Jak relacjonuje, podczas obiadu zauważyli grupkę umięśnionych mężczyzn, którzy spożywali alkohol. Ostatecznie, gdy Niedzielski i jego towarzysze wychodzili z lokalu, polityk został przez nich zaczepiony.

Konfrontacja i przemoc

Mężczyźni, jak wspomniał Niedzielski, początkowo poprosili o autograf. Jednak sytuacja szybko przybrała dramatyczny obrót. Po krótkiej wymianie zdań, były minister zdrowia niespodziewanie został uderzony pięścią w twarz. Gdy próbował podnieść swoje okulary, napastnicy ponownie go zaatakowali, kopiąc go i powalając na ziemię.

Szybka reakcja przyjaciół

Na szczęście znajomi Niedzielskiego szybko zareagowali na niebezpieczeństwo. Widząc, co się dzieje, wrócili, by mu pomóc, co zmusiło sprawców do ucieczki. Całe zajście trwało zaledwie kilkanaście sekund, ale pozostawiło trwały ślad. Jak relacjonował Niedzielski, napastnicy w trakcie ataku krzyczeli hasła o „zdrajcach Ojczyzny”.

Całe zdarzenie ujawnia nie tylko brutalność napastników, ale również wyzwania związane z bezpieczeństwem publicznych osób i potrzebę stanowczych działań ze strony organów ścigania.